Próby do Apokryfu
20.11.2005
PRÓBY DO APOKRYFU
Arimendo Navajo
(z kalki języka navajo przełożył Jacek Trznadel)

NEANDERTALCZYCY

czy neandertalczycy zostali zbawieni
tam w urwistym jarze otoczeni
przez wrogie włócznie lecące kamienie
gdy promień słońca wdarł się jasny
a oni po tym promieniu uniesieni
gdzie? do nieba?
w górze zniknęli nagle?

ale może spaleni
przez prawdziwych ludzi
na godną ofiarę
najlepszemu najwyższemu bogu?
a jeśli po prostu zadeptani w glinie
razem z hominidami praludźmi z Sumatry

posłuchaj
przecież trwa ich rozpaczliwy krzyk
i płacz nad neandertalskim synkiem
pochowanym w pozycji embriona
w wianuszku leśnych kwiatów

czy mu przyznać iloraz inteligencji
wciąż zastanawia się teologia zbawienia
na domiar pismo nic o nich nie mówi
chociaż o wężach mówi i padalcach

CUMULUS

tato tato czemuś mnie opuścił
czemuś mnie matce zabrał
jakbyś nie potrafił
inaczej świata zbawić

ogłośmy go synem boga
nie ośmielą się więcej krzyżować
ogłośmy się dziećmi boga
może Śmierć się przestraszy

spłonęło czyste runo
zmilkło już beczenie
spaliła się skóra
palą się już kości

mój mniejszy braciszku
baranku biały
będzie z ciebie pogoda
idzie dym prosto do nieba
na wieczny cumulus

PANTA REI

a piesek co błagalnie zaglądał mi w oczy
przed śmiercią
a kotek choć bez łapki głęboko wierzący
w dalsze miauczenie
upominają się o wszystkie prawa żywych
i umarłych

choć wszyscy w węgiel będziemy zmienieni
królestwo ludzi zwierząt i kwiatów
wydziedziczeni czym się staniemy
według nakazów najwyższego prawa

przedtem sprawdzeni czarnymi znakami
liter na papierze przeznaczonych
na łatwy pokarm dla płomienia
niezdolnego nawet do napisania kropki

MANUFAKTURA

samotność podchodzi
jak woda do ust
wspinam się na palce
lecz już nie urosnę
tylko samotność trupa jest większa
choć tak pięknie płynie
bez peryskopu
w swoim podziemnym sosnowym okręcie

płyną eskadry
cargo drewna i ciał
każdą ilość przyjmie
powszechna
dobrze znana łaskawa
manufaktura śmierci

EX PROFUNDIS CLAMAVI

przyjm błaganie nasze
po stopniach się czołgające
do twojego tronu
Manetekelfaresie

od czego zależy
tych modlitw spełnienie
nim padnę trupem przed twoim ołtarzem
już wcześniej wiesz czego pragnę
i nic
tylko kciuk unosisz w górę i w dół
jakbyś masował stawy

POŻERANIE

prawdziwe i nieudane tercje kukułek
a zawsze cudowne
nagłe bębnienie deszczu po dachu
tuż po zapadnięciu zmroku

wspomnienie umarłego głosu matki
i skomlenie psa sprzed pół wieku
zamilkły dowód wierności
jak wyblakłe spłowiałe fotony

konstelacje zwierząt w nieludzkich mgławicach
galaktyczne wiry wszechświat w czarnej dziurze
ciemność całkowita i oślepła jasność
to wszystko pożera siebie

protony i kwadrony eskadrony węgla i wodoru
wszystkie zakrzywione kosmosy
kwanty i eony co zjadają siebie
tak dokładnie że powiedzieć:
nic nie pozostanie
jest już nadużyciem istnienia i mowy

bo śmierć wiekuista rządzi nami
i zawsze niesyta pożera
nie pożarta nigdy

GILOTYNA

ujrzyj piękno życia
masz chwilę
kosmos naprawia jeszcze gilotynę

on ją stworzył
dla dobra twojej głowy
natchniony najwyższym dobrem
pięknym dobrem z wysoka

a o to co będzie
gdy ono spadnie z obłoków
niech już nie boli cię głowa

ON PAMIĘTA

ten wszechświat co się stworzył
lub został stworzony
celowi raju cały poświęcony
na wacie nicości skrzętnie hodowany
a potem w czarną dziurę wrzucany

jak robaczek świętojański co mignął i zginie
tak moje życie ku rajowi płynie
moje życie ziemskie ukochane

i nie zagadać tego nadziejami
uwierzyć w boską nieuwagę
że in excelsis Deus
zapomni mnie zawołać do siebie przez śmierć

BALAST

sen miałem że idę
prawie że bezsenny
ku ukrytemu na wysokościach
temu dla którego
wonności Arabii.
"usłysz wołanie nasze"

niepojęty nieomylny
niezawodnie steruje
po czerwonym morzu krwi
z ludzkich serc
swoim dostojnym okrętem
wypełnionym balastem
białych ludzkich kości

KOŁYSANKA

na początku był chaos
i w chaosie był chaos
wszystko przezeń się stało
co się nie ostało
wszystko przezeń się stanie
co się nie ostanie

a co się nie stanie
już się nie odstanie
więc uśnij mój aniołku
kołysany kantyczką
na wieczne umieranie

(z kalki języka Navajo przełożył Jacek Trznadel)